
Długo zastanawiałem się jakiż to wstęp dać do tego tematu. I... nadal nie wiem :)
Więc po prostu napiszę tak: wszelkie bary, knajpy i restauracje chowają się przy grillu w ogródku/nad jeziorem/nad morzem (niepotrzebne skreślić). Wczoraj akurat mieliśmy to pierwsze. U znajomego w ogródku :] Najpierw wypad do tesco w składzie Asia, Jarek oraz ja po zaopatrzenie czyli: dwa sześciopaki tyskiego,
ketchup, musztarda, kiełbaska śląska oraz 'off' przeciw komarom :p Całe szczęście zanim wróciliśmy z tesco komarów już nie było i 'off' się nie przydał :>W każdym bądź razie nie ma nic przyjemniejszego niż siedzieć sobie przy grillu (takim za 9,99 z tesco oczywiście ;))) patrzeć w ogień, słuchać jak kiełbaski skwierczą i delektować się piwkiem :)
No i jeszcze jedno: jak się spali szaszłyki nie można się czepiać kucharza w knajpie tylko samego siebie (hej Jaro!) :P Ale to detal, który wczoraj miejsca nie miał. Tak sobie wspominam inszy wypad
- nad jezioro. Wczoraj było miło, przyjemnie i w ogóle. Aha, obowiązkowy jest samochód postawiony w ogródku, w którym pobrzmiewa sobie RMF czy inna Zetka. Zapamiętajcie ;-)Podsumowując - mając do wyboru knajpę lub grillowanie, gdy jest ciepło - lepiej sobie klapnać przy grillu.
Wady? Jedna. Śmierdzące ciuchy ;->
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz